



Fotografia ślubna, to szczególny rodzaj fotografii. Mieści w sobie kilka jej rodzajów: reportaż, portret, portret w anturażu, fotografia studyjna, fotografia detalu, a nawet makro... Dlatego wymaga obiektywów o szerokim zakresie ogniskowych, oraz kilku, różnych kamer fotograficznych. O ile w fotografii analogowej, do szybkiej lustrzanki reporterskiej wystarczyło załadować niskiej czułości kliszę diapozytywową, podpiąć obiektyw portretowy, i już był to zestaw studyjny, to aparaty cyfrowe takich możliwości już nie dają. Inżynierowie, projektując przetwornik (matrycę) dla konkretnego modelu, "nadają" mu właściwości wymagane w danym typie aparatów fotograficznych. Do celów reporterskich, będzie to aparat o wysokich wartościach czułości (ISO) przy małym szumie. Aparat studyjny będzie "pozbawiony" tej właściwości, ale jego zakres tonalny o kilka wartości przewyższy poprzednika.
Ja do fotoreportażu, używam Nikona D3s. Rozpisywać się o nim nie ma sensu - po prostu reporterski Król, absolutny Mistrz Świata. Niemal w każdych warunkach, mogę fotografować nim przy świetle zastanym, ponieważ na bardzo wysokich czułościach (do 12800 ISO), wykazuje minimalne, w pełni akceptowalne szumy (niezauważalne). Poza tym, jest demonem prędkości i dokładności autofokusa, i co istotne, także w trudnych warunkach oświetleniowych.
W sesjach plenerowych (lub studio), doskonale spisuje się Fujifilm FinePix S5 Pro. Ta lustrzanka, to perełka wśród sprzętu cyfrowego. Została zaprojektowana na potrzeby statycznej fotografii ślubnej i studyjnej. Jako jedyny (!), pośród sprzętu cyfrowego, rejestruje obraz o rozpiętości tonalnej, takiej jak klisza fotograficzna. Dzięki tej właściwości, biel sukni będzie oddana we wszystkich jej odcieniach, a czarny garnitur nie utraci szczegółów nawet w głębokich cieniach.
Oczywiście, do każdego zadania zabieram obydwa korpusy i stosuję równorzędnie. Zwłaszcza, że używam wyłącznie obiektywów stałoogniskowych.
A te biektywy, to ultra jasne, doskonałej jakości "szkła":
Nikkor AF 85mm f/1.4D
Nikkor AF 50mm f/1.4G
Nikkor AF 35mm f/2D
Sigma AF 20mm f/1.8 EX DG
oraz manualne:
Voigtlander Nokton 58mm f/1.4 SL II
Samyang MF 8mm f/3.5 Fish Eye (rybie oko).
Obiektywy stałoogniskowe, posiadają wady optyczne znacząco mniejsze niż te, które występują, w zasadzie, w każdym zoomie. Fotografia wykonana stałką, będzie wyraźnie bardziej „ostra” (nie chodzi o ustawienia fokusa), i to w całym obszarze kadru. Będzie też dokładniej odzwierciedlać kolory.
Drugą, istotną cechą każdego z tych obiektywów (oprócz Fish Eye), jest ich bardzo duża jasność (nie występuje w żadnym zoomie), czyli duży otwór przysłony, od 2.0 do 1.4. Tak jasne obiektywy pozwalają fotografować, w trudnych warunkach oświetleniowych, przy świetle zastanym, czyli bez dodatkowego oświetlenia błyskowego (nie dotyczy oświetlenia studyjnego). Jest to przydatne podczas wszystkich etapów: ślubu, wesela, mieszkania narzeczonych... Zdjęcia takie, będą „rozświetlone” na wszystkich planach: pierwszym, drugim... aż do tła, tak jak to widzimy w rzeczywistości. Duże otwory przysłony mają jeszcze jedną ważną właściwość: dają nieograniczone możliwości operowania głębią ostrości.
Dla mnie, to nieopisana zaleta...
Nic za darmo - lepszą jakość zdjęć, fotograf opłaci cięższą pracą. Stałkami fotografuje się o wiele trudniej niż zoomem, a i większe doświadczenie wyraźnie jest tu wskazane.
Jasny obiektywy podpięty do Nikona D3s w ręku doświadczonego fotografa, to potężne, kreatywne, i wspaniałe narzędzie, do wykorzystania w każdych warunkach.
Uwielbiam fotografować przy świetle zastanym. Lampy błyskowej używam raczej niechętnie. Oświetlenie takie stosuję podczas zabawy weselnej, gdzie używam kilku studyjnych lamp błyskowych, wyzwalanych drogą radiową. W rezultacie, na zdjęciach całe pomieszczenie wypełnione jest światłem (nawet jeśli ktoś wyłączy oświetlenie ogólne), ruch jest zamrożony, a dodatkowo, i nierzadko, daje to ciekawe efekty artystyczne.
Nie musicie niczego rozumieć z tego co napisałem powyżej. Zdjęcie i tak zawsze robi fotograf...
Obróbka, czyli postprocessing.
Kiedy istniała fotografia wyłącznie analogowa, prawdziwym fotografem był ktoś, kto tworzył zdjęcie od początku do końca. >>>
Może to duże uproszczenie, bo jeśli autorowi zależało na zwyczajnym zdjęciu, bez artystycznych upiększeń, naciskał spust migawki, a potem naświetloną kliszę oddawał laborantowi. Ale fotograf artysta stosował różne, złożone techniki. Używał filtrów na obiektyw aparatu i powiększalnika, negatywy o różnych właściwościach, różne papiery fotograficzne. Ale przede wszystkim, cały proces przeprowadzał samodzielnie. Pilnował temperatur, czasów naświetlania, wywoływania... Eksperymentował.
W dobie cyfrowej fotografii, z tą "samodzielnością" różnie bywa. Jeśli mam nazywać siebie autorem zdjęcia, to jego końcowy wyraz, powinien zależeć wyłącznie ode mnie. Gdyby grafik, miał jedynie "wywołać" raw'y wsadowo i z automatu, ingerując jedynie w ekspozycję niedoświetlonych lub prześwietlonych zdjęć - mógłbym to zaakceptować. Ale jaki byłby tego sens? Przecież chcę każdemu zdjęciu nadać jakiś szczególny charakter, stylistykę... A wszakże efekt końcowy, może zależeć właśnie od postprocessing'u. Grafik narzuciłby też, moim zdjęciom, swoją własną stylizację, i wtedy nie byłbym już autorem dzieła w stu procentach. To dla mnie niedopuszczalne!
( ukryj ten tekst)




To złożone zagadnienie. Stosując obiektyw "pełnoklatkowy" w aparacie na przetworniku APS-C (niepełna klatka, DX), uzyskamy dużo lepszą jakość obrazu na brzegach, niż na sprzęcie "pełnoklatkowym" (FX, FF). Na "pełnej klatce", jakość w centrum będzie taka sama, ale na brzegach - spadnie. Zależy to, oczywiście, wyłącznie od obiektywu, jego klasy i wad optycznych, a wady te posiada każdy, bez wyjątku (w zasadzie nie jest to wada obiektywów, tylko ich właściwość optyczna). Oczywiście, im klasa wyższa, tym jest to mniej uciążliwe. >>>
(ukryj ten tekst)
Pierwszą fotograficzną kamerą, jaka trafiła w moje ręce, była dwuobiektywowa lustrzanka polskiej produkcji - START 66. Ależ to była radocha... W tamtym czasie, i dla mnie, był to sprzęt cudowny. Niestety, należał do mojego ojca i nigdy nie stał się moją własnością, ale tak właśnie się zaczęło. Był rok 1975.






Smak prawdziwej fotografii, poznałem dopiero w szkole średniej...
(Więcej, na mojej prywatnej stronie.)
Szukaj na skróty: cennik | fotoksiążka | Fujifilm FinePix S5 Pro | galeria przygotowania | galeria ślub | galeria wesele | galeria plener | galeria narzeczeńska | galeria studniówka | jasna stałka | kontakt | Nikon D3s | obiektywy | obróbka zdjęć | oferta narzeczeńska | oferta plener | oferta przygotowania | oferta ślub | oferta wesele | pełna klatka | sprzęt | MAPA STRONY